TOPIENIE ŚMIRTUSKI

Home / Zwyczaje spiskie / TOPIENIE ŚMIRTUSKI

TOPIENIE ŚMIRTUSKI lub CORNO NIEDZIELA

W przedostatnia ostatnią niedzielę przed Wielkanocą, na Spiszu topiono „śmiertuskę”. Cóż to było? Pojawiają się dwie wersje. Były to zbite dwa kije, na które zakładano kobiecy strój spiski, a według relacji innych: z worka uszyta kukła, wypchana sianem lub słomą, na którą również przywdziewano strój.

Dlaczego nazwano ją „śmiertuską?”.

Określenie to było kojarzone z wielkanocnymi tradycjami. Skoro w Wielką Niedzielę Pan Jezus miał zmartwychwstać, a tym samym zwyciężyć śmierć to należało ją ze wsi wyrzucić.

Inne kojarzenie wiąże się z zimą – symbolem chłodu, ujarzmienia życia w lodową skorupę. Trzeba było tego się pozbyć, by wiosna zawitała jak najszybciej.

Wykonaniem „śmiertuski” zajmowały się zawsze dziewczęta. Czy topiono mężatkę, czy pannę? Robiono to zamiennie. W jednym roku była to dziewczyna z warkoczem i właściwymi dla niej elementami stroju, w następnym roku mężatka z czepcem i chustką na głowie.

W niedzielę rano dziewczyny ze „śmiertuską” odwiedzały wszystkie zagrody. Stały przed domem lub wchodziły do sieni śpiewając tradycyjne przyśpiewki:

Słowa jednej z nich:

Wstompiył Pan Jezus

W środek raju.

Anieli go prziwitali,

na kolana poklynkali.

Radość wielko raj obesła,

Tymu na świat przisła wiesna.

Mocny Jezus Zmartwychwstanie,

Adamowe grzychy zmaze.

Radość do nom odkupiynie,

Śmierzci się już nie bojyme,

Na doł wodom jom puscyme”.

Kiedy wychodzili domownicy, dziewczęta śpiewały inną przyśpiewkę (najczęściej na melodię „starej baby”):

„Dejcie nom ta dejcie,

Co nom mocie dać,

Bo jak nic nie dostanyme,

Beme tutok stoć”.

Tradycyjnie gospodynie obdarzyły je jajkami, których uzbierało się nieraz kilka koszyków. Do grupy dziewczyn idących przez wieś ze „śmiertuską” dołączali mieszkańcy, szczególnie wtedy, gdy dopisywała prawdziwie wiosenna pogoda.

Przechodząc od jednego domu do drugiego, grupa śpiewała:

„O śmiertusko nasa

Nie bierze nos jesce,,
Jest tu stare pijocysko,

Weź go na to miejsce.

„Śmiertusko, śmiertusko,

Idź ze z tela z Bogiym.

Weź ze sobom zime,

Bo wiesna za progiym

Kiedy wszystkie domostwa odwiedzono, nadchodził czas na punkt kulminacyjny. Wszyscy kierowali się ku rzece. „Śmiertuskę” rozbierano, a goły kij lub kukłę wrzucano do rzeki. Zebrani śpiewali:

„Wynieślimy już wynieśli”

Śmiertuske ze wsi

Przinieśli my, przinieśli

Wiesnecke do wsi”.

„Ku dziedzinie przisła,

Wiesnecka polami,

A zimno śmiertuska

Zginie pod falami”

Po południu dziewczęta zbierały się w jednym domu i z uzbieranych jaj smażyły jajecznicę. Częstowały nią wszystkich mieszkańców. Nie udało się jednak jednoznacznie ustalić jak to organizowały.

Niedzielę, z którą wiąże się zwyczaj nazwano na Spiszu „czarną niedzielą”. Ogólnie sądzono, że ta niedziela postu zasługuje na podkreślenie. Kobiety ubierały na głowę czarne lub ciemne chustki, czarne wełniane chusty na ramiona (odziywacki) lub czarne, regionalne żakiety zwane reklikami. Jednym słowem wszystko w jak najciemniejszych kolorach. Być może ten akcent przyczynił się też do używania określenia „czarna”.

Zwyczaj  „topienia śmiertuski” kontynuowany był do II wojny światowej we Frydmanie i w Krempachach. Czy był znany na całym Spiszu? Trudno ustalić. Słyszano o nim w Nowej Białej, Dursztynie i Trybszu. Natomiast tradycje związane z „czarną niedzielą” dotyczące stroju przetrwały. Pamięta o nich większość niedzickich kobiet.