Wkupienie się do kawalerów

Home / Zwyczaje spiskie / Wkupienie się do kawalerów

Zwyczaj ten należy do najstarszych, obecnie nie jest kultywowany. Był dobrze znany przed II wojną światową, pamiętany jeszcze w latach pięćdziesiątych, natomiast w latach sześćdziesiątych ( XX wieku ) zaczął już  prawdopodobnie zanikać.

Każdy dorastający chłopak ( zwany kiedyś podrostkiym) musiał wkupić się do kawalerów. Najczęstszymi miejscami, w których ta “ceremonia” odbywała się to karczma,dom jednego z uczestniczących chłopaków lub pastwisko. Mogła być zaplanowana lub przypadkowa, najlepiej w dzień świąteczny, ale nie było to regułą.

Najważniejszy był popis sprawnościowy wkupującego i dobra zabawa uczestniczączch.

Jakie zadania musiał wykonać młody  chłopak,by wkupienie zostało zaakceptowane przez starszych kolegów ?

W karczmie lub w domu :

– musiał przejść z zawiązanymi oczami przez ławkę ( do siedzenia )

– stojąc na drewnianej, okrągłej belce ( o średnicy 30-40 cm., długiej około 1 m. ułożonej poziomo na podłodze) i przesuwając ją stopami,    przejść przez całą izbę,

– na drążku podtrzymywanym przez dwóch chłopaków, opartym na ich ramionach, wkupujący miał  podnieść się na rękach i zrobić przewrotkę ponad drążek,

– z dwoma wiadrami wody wyść na ławę lub na krzesło (podobno to rzadko się udawało ),

–  stanąć na nogach odwróconego do góry nogami zydla (taboretu) i utrzymać się chociaż przez trzy sekundy, wykonanie tego zadania wymagało  dużej pomysłowości i zręczności,

–  z zawiązanymi oczami należało wykonać np. dwadzieścia obrotów wokół własnej osi, najczęściej wykonujący “wysiadali” wcześniej.

– zdarzało się też bicie paskiem po “siedzeniu”, jednak rzadko i w granicach rozsądku,

Na pastwisku wykorzystywano niektóre pomysły z wyżej podanych lub:

– trzeba było przeskoczyć np. kopkę siana, dwa lub trzy snopy zboża,

– przynieść w wyznaczonym czasie z odległego żródła wodę, w kapeluszu lub czapce,

– wyjść jak nawyżej na drzewo, z fujarką w zębach,

– przeskoczyć ponad ognisko,

– przejść boso po ściernisku.

Wkupujący  dostawał zawsze trzy zadania i przy każdym z nich miał” prawo trzech prób” czyli w przypadku nie udanego pierwszego podejścia, mógł jeszcze próbować dwa razy.

Wymienione  popisy były najczęściej spotykane,,jednak należy pamiętać,że nie były zasadą. Każdy z uczestników miał prawo do wymyślania zadań, a pomysły mogły być bardzo różne.

Popisom towarzyszył oczywiście doping i wiele emocji. Przekrzykiwania mieszały się z wybuchami śmiechu. Wołano przy tym: trzymaj się (trzimoj ze sie), jeszcze troche (jesce trosecke), szybciej (chytrzi), uważaj (uwazuj).

Najstarsi w grupie zazwyczaj orzekali, czy “młodemu” udało się do nich wkupić.

(W karczmie  siedzi kilku chłopaków np: Kuba, Bartek, Franek,Adam. Sciszonym głosem o czymś rozmawiają. Po chwili wchodzą: Andrzej i Wojtek.(nowy chłopak )

Andrzej: serwus chłopcy, toście sie dziś pouwijali’

Kuba: a serwus, niedowno my prziśli, aleś ty kogosi jesce dziś prziprowadziył, siadojcie ku nom, a cyjze tyn parobecek?

Andrzej: jakze cyj, od Milanioka ze zowody, nie udajcie, ze nie poznajecie ludzi na dziedzinie,

Bartek: no tutok my go jesce nie widzieli

Andrzej: ale dzisiok prziseł, wywołoł jew go bo tak siedzi som w doma i cnie mu sie troche, a s nami to sie troche rozweseli,

Franek: (do Wojtka) a fciołbyś s nami  kamaracić?

Wojtek: no fciołbyw, Andrzej mi godoł, ze nic nie bedziecie mieć przeciw tymu, swoje roki juz mom (czyli 18 lat)

Adam: bo ni mome, jacy ze wiys, jest taki zwycoj,ze do parobkow trza sie wkupić, trza pokozać i siyłe i spryt, co ty na to?

Wojtek: jak trza to musym  na to przistać, ale powiycie,  jak sie mom wkupić?

Bartek: musis dobrze zrobić trzi zadania,

Wojtek: ale jakie. godojcie,

Kuba: pomalućku,pocekoj file, my wyjdyme dychnąć świyzym powietrzym,a ty tu z Andrzejym zostanies. Ugodome sie, co prze ciebie wymyśleć, a wy  koście se po małym  piwie, zeby ci Wojtuś lekcyj sło.

Po powrocie objaśniają Wojtkowi zadania i zaczyna się zabawa. Po zaliczeniu  zadań, najstarszy np.Kuba mówi:

– no to s ciebie juz teroz parobek jak sie patrzy.Mozes dziś wypić jesce cosi s nami.

Wojtek:cymu niy,  myślym, ze moje wkupne bedzie wom smakuwało.

Andrzej:  część chłopcy, pośpieszyliście się dzisiaj

Kuba:  a cześć, niedawno przyszliśmy, ale ty kogoś jeszcze dzisiaj przyprowadziłeś, siadajcie do nas, czyj   ten kawaler?

Andrzej: jak to czyj? Od Milaniaków, zza wody, nie udajcie, ze nie poznajecie ludzi we wsi

Bartek: no tutaj jeszcze go nie widzieliśmy

Andrzej:  ale dzisiaj przyszedł, wyciągnąłem go bo tak siedzi sam w domu i nudzi się trochę, a z nami to się trochę rozerwie

Franek (do Wojtka): a chciałbyś kumplować z nami?

Wojtek:  no chciałbym, Andrzej mówił mi, ze nic nie będziecie mieli przeciwko temu, swoje lata mam

Adam:  bo nie mamy, tylko, ze wiesz, jest taki zwyczaj, że do kawalerów trzeba się wkupić, trzeba pokazać siłę i spryt, co ty na to?

Wojtek:  jak trzeba to muszę się na to zgodzić, ale powiedźcie, jak się mam wkupić?

Bartek: musisz dobrze wykonać trzy zadania

Wojtek:  ale jakie, mówcie

Kuba:   powoli, poczekaj chwilę, my wyjdziemy odetchnąć świeżym powietrzem, a ty tutaj z Andrzejem zostaniesz. Umówimy się co dla ciebie wymyśleć, a wy zamówcie po małym piwie, żeby ci Wojtuś łatwiej szło.