WRÓŻBY NA ŚW. ANDRZEJA

Home / Zwyczaje spiskie / WRÓŻBY NA ŚW. ANDRZEJA

WRÓŻBY NA ŚW. ANDRZEJA

Wróżenie na Spiszu, jak wynika z przekazywanych przez pokolenia opowiadań, kultywowane było już od lat siedemdziesiątych XIX wieku i trwa do dziś. Jednak wróżby się zmieniały, na co miał wpływ choćby rozwój techniki. Jak wróżyli nasi pradziadkowie ? (Przełom XIX i XX wieku)

W dzień św. Andrzeja, jak tylko zaczęło zmierzchać, młodzież gromadziła się we wcześniej umówionych domach. Bywało i tak, że umawiali się sami chłopcy lub same dziewczęta. Dla panien i kawalerów był to wyjątkowy wieczór. Chłopcy zbierali nieraz przez cały rok resztki świec, kaganków, ołów, cynę, by w Andrzeja nie zabrakło. Ten cenny surowiec roztapiano na piecu, w którym paliło się koniecznie kradzione drewno. Wielu gospodarzom ubyło w ten wieczór parę drewienek(kluber), ale dla tradycji był to czyn wybaczany.

Lać wosk należało przez dziurkę od klucza. Nie mógł to być jednak klucz byle jaki. Dlatego chłopcy starali się przekupić kościelnego by pożyczył klucz od kościoła albo od kaplicy. Każda nawet najdziwniejsza figura, utworzona na wodzie w drewnianym szafliku, miała swoje wytłumaczenie w przepowiadaniu przyszłości, szczególnie na najbliższy rok.

Strzelba – oznaczała rychłe pójście do wojska

Pociąg albo statek (sif) – drogę do Ameryki

Kosa, koń – gospodarzenie na ojcowiźnie

Owca, skopiec (naczynie do dojenia owiec i krów) – bycie juhasem albo bacą

But – bycie szewcem (suistrym)

W innej wróżbie jeden z chłopców (na ochotnika lub najmłodszy), zbierał od wszystkich swetry.. Następnie zakrywał oczy chustkami albo szalikami. Swetry układał na ławę, przewracając niektóre na lewą stronę. Każdy po omacku miał znaleźć swój i ubrać go. Jeżeli ubrał swój, to w przyszłości miał zostać w domu rodziców, jak nie swój ,to miał iść za zięcia. Założenie swetra na właściwą stronę wróżyło ożenek z bogatą panną, zaś założenie na opak – z biedną.

Dziewczęta najczęściej wróżyły przy pomocy glinianych misek, zastąpionych później talerzami. Pod jedną wkładały gałązkę mirtu, pod drugą pierścionek, pod trzecią lalkę, czasem pod czwartą różaniec. Po przemieszaniu talerzy na stole przez kogoś z domowników lub jedną z uczestniczek, dziewczyny kolejno wskazywały wybrany talerz.

Mirt oznaczał staropanieństwo, pierścionek zamążpójście w ciągu najbliższego roku, lalka wróżyła pozostanie panną, ale z dzieckiem, zaś różaniec życie w zakonie.

Z relacji babć wiadomo, ze dziewczyny też lały wosk, jednak trudno było pozyskać konkretne przykłady symbolicznych tłumaczeń figur. Podobno w przeróżnych kształtach na wodzie, dziewczyny same odkrywały skrywane myśli i marzenia.

Miały też wiele skrytych wróżb, których przepowiednie zachowywały tylko dla siebie. Oto niektóre z nich:

– o samej północy wychodziły na ganek, do sieni, albo przed izbę i nasłuchiwały, z której strony wsi usłyszą pierwsze szczekanie psa, to właśnie z tamtej strony będzie przyszły mąż,

– na karteczkach zapisywały imiona zalecających się chłopców i kładły je pod poduszkę. Który się przyśnił, ten miał być mężem.

– w wieczór św. Andrzeja wypisywały na dwunastu kartkach imiona lubianych chłopców, jedną zostawiały czystą. Od św. Łucji do Bożego Narodzenia, codziennie przed snem, najlepiej już po zmówieniu pacierza, wrzucały jedną kartkę do pieca. Ostatniej, trzynastej kartki nie paliły, rozwijały ją po obiedzie wigilijnym. Imię tam zapisane oznaczało przyszłego męża. Kartka bez imienia wróżyła samotne, panieńskie życie.

– karteczki z imionami zawijały też w kluski. Pierwsza kluska pojawiająca się w trakcie gotowania na wierzchu, oznajmiała imię przyszłego męża.

– w mroźną noc „andrzejkową” tuż przed wybiciem północy ,odmawiały trzy zdrowaśki i zaczynały liczyć, ile kołków strzeli od mrozu w gontach na dachu. Liczba ta wróżyła ilość dzieci.

– dziewczyny zgromadzone w izbie zdejmowały po jednym bucie. Układały jeden za drugim od ściany spod okna w kierunku drzwi. Właścicielka buta, który stanął na progu, pierwsza spośród zebranych miała wyjść za mąż.

– w noc św. Andrzeja zdarzały się różne psoty np.: sąsiedzi mieli pozamieniane bramki od podwórka, uprząż konia (która wisiała zazwyczaj koło wejścia do stajni) można było znaleźć na progu domu, wiadro od studni wisiało na płocie, kamień spod progu domu był na przejeździe, czasem nawet pies z łańcuchem przywiązany był w innym miejscu.

Przy takich wybrykach, chłopcy uważali, by nie spowodować szkody. Dzisiaj nie zawsze zwraca się na to uwagę.

Przy dobrej zabawie wróżby kończyły się nieraz późną nocą. Potem jeszcze przez kilka dni opowiadano o tym, co komu przepowiedział św. Andrzej.

(babcia wchodzi do izby razem z wnuczką, niesie w „Skopcu” wydojone mleko, wnuczka np. Marysia woła od progu)

Marysia: jak my dziś chytro podojyły, cheba coroz lepi mi to idzie, pofolcies mnie babko, przecież prowde godom

Babcia: wera ześci, nasa Marynka dośc dobrze już doji

Marysia: dziwnie mi jacy było, bo nasa Fijołka (imie krowy) lisyła się dziśiok okrutnie do mnie, jak jew ji dawała siecke do złobu, tak mnie lizała po rynce

Babcia: dziś wiecor, wśićkiymu trza się prziźryć bo wsićko mo swoje znacynie. Fijołka iście cuje, ze pódzie s tobom na wiano jak się wydos.

Matka: co to godocie, nedy mo dopiero piytnoscie rokow

Babcia: ne i telow miała jak mnie wydali. Gada tyz przeciwo co jom ceko. Samaś kiedysi godała, ze Fijołka będzie prze Marynke jo wierzym znakom św. Andrzeja

Marysia: jak myśmy dzisiaj szybko wydoiły, chyba coraz lepiej mi to idzie, pochwalże mnie babciu, przecież prawdę mówię

Babcia: na prawdę, nasza Marysia dość dobrze już doi

Marysia:dziwiłam się tylko bo nasza Fijołka przymilała się dzisiaj okropnie do mnie, jak dawałam jej sieczkę do żłobu, lizała mnie po ręce.

Babcia: dziś wieczór wszystkiemu trzeba się przyglądać, bo wszystko ma swoje znaczenie. Fijołka pewnie czuje, że pójdzie z tobą w posagu, jak wyjdziesz za mąż.

Matka: co to mówicie, przecież ma dopiero piętnaście lat

Babcia: no i tyle miałam, jak mnie wydali. Zwierzęta też przeczuwają, co ich czeka. Sama kiedyś mówiłaś, ze Fijołka będzie dla Marysi. Ja ufam w znaki św. Andrzeja.